Od kiedy poznałam smak placków ziemniaczanych, podawanych
w wytrawnej wersji, zakochałam się w nich.
A smak ten poznałam dosyć późno bo dopiero na studiach. W moim rodzinnym domu
bliny jadło się z cukrem. Ta wersja nie bardzo mi odpowiadała i dlatego nie przepadałam
za tym daniem. Ale kiedy odkryłam że
można je jeść z sosem grzybowym lub gulaszem zmieniłam zdanie. Od tej pory robię je dosyć często i dodatkowo staram się urozmaicać o nowe sosy
lub składniki. Jednym z wyników takich eksperymentów są właśnie te z cukinią.
sobota, 15 listopada 2014
poniedziałek, 10 listopada 2014
Tofu z warzywami, makaronem i granatem
Jestem osobą która nie musi jeść codziennie mięsa. Same warzywa wystarczają mi w zupełności. Jednak mój mąż jest zupełnie innego zdania. Aby pogodzić nasze gusta smakowe robię dania mięsne om 4 razy w tygodniu. W pozostałe dni obiady są wegetariańskie. Aby jednak nie umarł z głodu na samej sałacie, od czasu do czasu dodaję tofu. Dzisiejszy obiad należy do naprawdę szybkich i smacznych. Pomijając czas marynowania tofu reszta robi się właściwie sama w 15 minut. Dodatkowo danie zachwyca kolorami.
sobota, 8 listopada 2014
Wegetariańskie curry z kalafiorem i ciecierzycą
Jesień nas rozpieszcza. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio o tej porze roku, było tak ciepło. Daje mi to nadzieję, że będę marzła choć trochę krócej. Ponieważ na słońcu dane jest mi przebywać tylko
w weekendy to jeszcze bardziej je doceniam. Spacery w promieniach jesiennego słońca sprawiają, że wracam do domu bardzo głodna
i nierzadko trochę zmarznięta, bo kiedy słońce zajdzie momentalnie robi się chłodno. Wtedy mam ochotę na coś gorącego, co zrobię szybko i bez zbędnego stania przy garach. Takim daniem jest bez wątpienia wegetariańskie curry. Pomysł pożyczyłam od Jamiego Olivera. Jednak nie jest on oryginalny, gdyż od momentu obejrzenia odcinka z tym własnie daniem, do momentu wykorzystania go w praktyce, minęło dość sporo czasu i nie pamiętałam dokładnie przepisu. Nie wiem więc na ile przepis jest Jamiego a na ile mój. Ale jest bardzo smaczny.
wtorek, 28 października 2014
Soczysty kurczak w cieście
Po niedzielnej zmianie czasu nie mogę dojść do siebie. Od
rana boli mnie głowa i czuję się senna mimo, że spałam długo. Kiedy wróciłam więc po pracy do domu
ucieszyłam się, że wczoraj zamarynowałam mięso na obiad. Szybko więc ugotowałam ryż i zrobiłam
surówkę. A w tak zwanym międzyczasie usmażyłam kawałki mięsa. Bardzo lubię kurczaka
w tej wersji ponieważ jest bardzo aromatyczny i soczysty. Niebo w gębie J
Szybki obiad, szybki wpis i idę poleżeć, bo do niczego
innego się już dziś nie nadaję.
poniedziałek, 20 października 2014
Kofta z sałatką ze świeżych warzyw i ryżem
W związku z napływającymi do mnie ze wszystkich stron złymi
wiadomościami oraz awariami wszystkiego co tylko możliwe, opuściłam się ostatnio
w pisaniu. Mam nadzieję ze wybaczycie mi tą czasową niedyspozycje .Postaram się
poprawić. W dniu dzisiejszym podzielę się z Wami przepisem na danie kuchni
arabskiej. Danie jest proste i szybkie ale zaskakująco pyszne. Mimo że nie
przepadam za mielonym mięsem to w tym wydaniu wyjątkowo mi smakowało. Było
zupełnie inne niż nasze polskie mielone. Nuty cytryny i mięty nadały
wyjątkowego charakteru. No i przywiodły
na myśl bliski wschód. Było pysznie.
środa, 15 października 2014
Chilli con carne
Nie jestem
wielbicielką ostrej kuchni. Nadmiar ostrych przypraw sprawia, że w ustach czuję
tylko pieczenie, które sprawia że nie czuje żadnego smaku. Jednak od czasu do
czasu mam ochotę na coś naprawdę ostrego. Zwłaszcza kiedy za oknem robi się coraz bardziej ponuro i deszczowo. W takiej sytuacji doskonale sprawdza
się chilli con carne. Wspaniale rozgrzewa i idealnie nadaję się na jesienną aurę. Mimo, że nie dodaję aż tyle papryczki co meksykanie to
dla mnie jest i tak bardzo ostre. Co istotne mimo swej ostrości nadal czuje
smak poszczególnych składników. Dodając chilli dodaję je stopniowo aby
sprawdzić jak danie będzie smakowało kiedy papryczka się przegryzie. Dopiero
pod koniec gotowania jeśli uznam, że nie jest wystarczająco ostre dodaję więcej przypraw. Czasem jednak zdarza mi się przesadzić z ostrością, wtedy
najlepszym sposobem na złagodzenie pieczenia jest... mleko:)
wtorek, 30 września 2014
Naleśnikowy kisz z kurczakiem, brokułami i serem korycińskim
Nie wiem co takiego mają w sobie naleśniki, że tak je lubię.
Od dziecka je uwielbiałam, a moja mama spędzała mnóstwo czasu nad patelnią, bo
ja jadłam bardzo cieniutkie, najlepiej z serem albo dżemem. Mogłam je jeść
prawie codziennie. Z czasem polubiłam inne farsze, również wytrawne. I do dziś jadam
je przynajmniej raz w tygodniu. Tym razem wykorzystałam je w inny sposób. Na pomysł ten wpadłam z czystego lenistwa.
Tylko dlatego, że nie chciało mi się zagniatać kruchego ciasta. Więc jako spód
wykorzystałam naleśniki, a z reszty ciasta miałam przy okazji deser.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












