środa, 23 kwietnia 2014

Racuchy z jabłkiem

Ciąg dalszy pochwały dla prostoty a zarazem smak dzieciństwa. W bardzo szybkiej wersji bo nie drożdżowe ale za to równie smaczne. 
Jak zwykle przy okazji gotowania przypomniała mi się historyjka związana właśnie z racuchami. Miała ona miejsce podczas studiów.
Pewnego dnia wraz z koleżanką jak zwykle w czasie przerwy między wykładami udałyśmy się do bufetu aby coś przekąsić. Byłyśmy tak głodne,że po drodze obie zastanawiałyśmy się na co mamy największą ochotę. Wymieniając na zmianę nasze ulubione dania nagle pomyślałam o racuchach . Jej również przypadł do gustu ten pomysł wiec do stołówki wkroczyłyśmy już z konkretnym pomysłem na obiad. Zajęłam dla nas stolik (znalezienie wolnego miejsca podczas pory obiadowej graniczy z cudem) i czekałam na koleżankę która w w tym czasie stała w kolejce do zamówień. Kiedy wróciła z dwiema porcjami placków ziemniaczanych ze śmietaną byłam szczerze zdziwiona. Zaraz po tym okazało się,że dla niej to właśnie są racuchy. 
Podobnych nieporozumień związanych z nazewnictwem miałyśmy jeszcze całkiem sporo. Zawsze jednak kończyły się one atakami totalnej śmiechawki.


wtorek, 22 kwietnia 2014

Focaccia z oliwkami

Po świątecznym obżarstwie (bo nie można tego nazwać inaczej) zawsze mam ochotę na coś zwykłego, prostego, a najlepiej jeszcze lekkiego i bezmięsnego.  No i najlepiej by było jakby nie potrzeba było do tego zbyt wiele pracy. Bo święta mimo,że przyjemne, są bardzo wyczerpujące. Biorąc pod uwagę przesyt wszystkich świątecznych  dobrodziejstw uznałam,że najlepszym rozwiązaniem będzie prosta focaccia z oliwą.




środa, 16 kwietnia 2014

Wspomnienie ze szkolnej ławki czyli Pani Walewska

Pamiętam kiedy pierwszy raz jadłam to ciasto. To było jeszcze w podstawówce, na zajęciach z techniki. Podzieleni na grupy mieliśmy piec.Grupa chłopców przygotowała właśnie to ciasto. Na koniec zajęć wszystkie grupy pokroiły swoje wypieki i była wielka uczta.Do dziś pamiętam smak tego ciasta. Dziś nie wiem dlaczego, to wspomnienie powróciło. Siadłam więc do stołu i przekartkowałam zeszyt z przepisami mojej mamy, no i znalazłam. I tak oto dziś powstała Pani Walewska. 
Smakuje dokładnie tak jak w dzieciństwie...




niedziela, 13 kwietnia 2014

Placki ziemniaczane z sosem śmietanowo-pieczarkowym z nutą cytryny

W dzieciństwie byłam niejadkiem. Cała rodzina ganiała mnie z talerzem krzycząc: „ a teraz za babcie”, „za dziadka”. Pewnej niedzieli oglądałam telewizję ( jeszcze w czarno-białym telewizorze), jadłam obiad ( kotlet schabowy z ziemniakami  marchewką) i kończąc swoją porcje poprosiłam mamę o dokładkę.  Do dziś pamiętam jej wyraz twarzy. To był dla niej szok, Monika i dokładka? Jednak czym prędzej pobiegła do kuchni, aby mi nałożyć zanim się rozmyślę.

      Od tego czasu nie byłam już niejadkiem. A wręcz przeciwnie, byłam bez przerwy  głodna. Ten ciągły głód pozostał mi do dziś. Aby go zaspokoić postanowiłam zrobić placki ziemniaczane.



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Pieczone pierogi z kasza gryczaną i koperkiem

Wczorajszy poranek zaskoczył mnie przenikliwym zimnem, którego zupełnie się nie spodziewałam. Wychodząc rano z domu w żadnym wypadku nie wpadłabym na to, iż 2 godziny spędzone na dworze sprawią, że przemarznę tak bardzo. Jak bardzo żałowałam, że wyjęłam z torebki rękawiczki. Po powrocie do domu cała dygotałam. Ogromny kubek gorącej herbaty i gruby koc przyniosły mi ulgę dopiero po godzinie.  Co za okropny ziąb, brrrrr
Dzisiejszy dzień był o wiele lepszy. Postanowiłam więc wziąć się za lepienie pierogów.

Pierogi to oprócz naleśników i makaronów i klusek , moje lubione danie. Można je przyrządzić na milion sposobów a każdy z nich jest równe pyszny.

sobota, 5 kwietnia 2014

Pasta z tuńczyka z ziarnami

Czas przed Wielkanocą to okres, kiedy jemy o wiele więcej ryb niż w pozostała część roku. Od poniedziałku miałam smaka na kanapkę z pastą z wędzonej makreli. Tak wiec, wstałam dziś rano i czym prędzej pobiegłam do sklepu po rybę. Nie da się opisać, jak wielkie było moje rozczarowanie, kiedy pobliski sklep rybny był zamknięty "z powodu urlopu". Mieszkam w miejscu gdzie sklepy prowadzone są od lat przez właścicieli i takie przerwy z powodu urlopu lub choroby nie są niczym zaskakującym. Mnie jednak ta informacja dziś zaskoczyła. Trudno, będę musiała się zadowolić tuńczykiem z puszki.



wtorek, 1 kwietnia 2014

Udka z indyka z marynowanymi gruszkami

Nadszedł czas aby powoli wyjadać resztki z domowej spiżarni. Kiedy pojawiają się młode owoce i warzywa nikt już nie będzie miał ochoty na słoiczkowe ogórki czy kompoty.Postanowiłam więc, zacząć robić miejsce na tegoroczne przetwory.
Szperając w szafce znalazłam jeszcze kilka słoików owoców syropie, kompotu, konserwowe ogórki i paprykę, a także suszone grzybki..
Dziś postanowiłam wykorzystać gruszki w syropie. Na pozostałe słoiki przyjdzie jeszcze czas.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...